piątek, 24 kwietnia 2009

Wstęp

Nie chcę zaczynać od patetycznego wstępu, że coś trzeba najpierw zrobić, jakiś jest początek, coś się zaczyna - wiadomo, (i kończy - kiedy? Nie wiem) wszyscy to wiedzą. Gry bitewne to niezwykle fajna dziedzina ludzkiej aktywności. Dawniej dotyczyły tylko przyszłych władców, w ubiegłym wieku trafiły pod "strzechy". Najpierw pod postacią ołowianych żołnierzyków, potem wysokiej jakości metalowe i żywiczne odlewy, polistyrenowe wypraski, aż do prepaintowych figurek (czasem nazywanych gumoludkami).

Jednak należy odróżnić przypadkowe rozrzucanie figurek przez dziecko w apogeum ADHD, od planowej strategii opartej na fascynującym scenariuszu. Pierwsze gry bitewne zauważono już w wczesnym średniowieczu, gry w postaci zbliżonej do tych współcześnie, tworzył już H. G. Wells <link>. Żeby grać wystarczy armia figurek, przeciwnik, stół albo podłoga i odpowiednie makiety. Wprawdzie można obejść się bez elementów makiet, ale to one tworzą przeszkody i obrazują charakter gry, a przemyślana budowa uatrakcyjnia grę.